W poszukiwaniu wzorcowej polszczyzny

Danuta Chodera-Lewandowicz; Zdjęcia: Łukasz Woźny

Chciałbym zaproponować, aby zbudować tu dzisiaj tradycję Wielkopolski, Poznania jako stolicy polszczyzny – powiedział językoznawca prof. Tadeusz Zgółka (UAM), otwierając centralne obchody Dnia Języka Polskiego, które decyzją władz Polskiej Rady Językowej PAN, we współpracy z prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem i CK Zamek, już po raz drugi odbyły się w Poznaniu.

W dobie ubożenia języka polskiego, zachwaszczania go błędami, skrótami, anglicyzmami itp., poszukiwanie „wzorców polszczyzny”, a taki był temat tegorocznej debaty, nie jest zadaniem łatwym, toteż podjęli je ludzie, w życiu których język polski jest narzędziem bądź/ i przedmiotem pracy: pisarz i publicysta Jacek Bocheński; językoznawcy: prof. Jan Miodek (UWr), prof. Halina Zgółkowa (UAM), prof. Kazimierz Ożóg (Un. Rzeszowski); aktor, pedagog, profesor i rektor Akademii Teatralnej w Warszawie Wojciech Malajkat; dziennikarz i publicysta, autor słowników języka młodzieży (ostatni: Totalny słownik najmłodszej polszczyzny) Bartłomiej Chaciński oraz dziennikarz, artysta kabaretowy i piosenkarz Artur Andrus.

            Sporą część debaty wypełniły odpowiedzi gości na pytanie moderatorki dr hab. Katarzyny Kłosińskiej (UW), co sprawiło, że zwrócili oni uwagę na język i z czasem stali się jego świadomymi użytkownikami czy badaczami, oraz kto i dlaczego stał się dla nich wzorcem polszczyzny.

Pierwszymi wzorami dla Prof. Miodka byli posługujący się piękną polszczyzną rodzice – oboje nauczyciele, w tym mama polonistka. Zdaniem zasłużonego popularyzatora języka polskiego, żeby być wzorcem, trzeba mieć wyrazistą osobowość i „urzekającą emocjonalność wypowiedzi”, stąd na liście jego „językowych miłości i autorytetów” znaleźli się m.in.: Lucjan Kydryński, Władysław Bartoszewski, Jan Zakrzewski i najwięksi sprawozdawcy sportowi: Witold Dobrowolski, Bohdan Tomaszewski, Bogdan Tuszyński, ale także Jan Ciszewski, u którego dostrzegał „1500 uchybień” gramatycznych czy stylistycznych, jednak podziwiał go właśnie za wielką osobowość. Wzorcem współczesnym jest dla niego Tomasz Zimoch oraz kardiochirurg prof. Marian Zembala – „Cycero współczesnego świata medycyny”.

Również badacz polszczyzny współczesnej i historii języka prof. Kazimierz Ożóg zwrócił uwagę na fenomen języka, zastanawiając się w dzieciństwie, dlaczego mama, posługująca się gwarą mazowiecką, mówi „godo”, a powinno się mówić „gada”. Pierwszym autorytetem językowym był dla niego matematyk z podkarpackiego liceum, który nauczył go „odpowiedzialności za słowo, ponieważ matematyka jest precyzyjna, logiczna, ma sens”.

            Mistrza Mowy Polskiej z 2010 r., Artura Andrusa urzekli m.in.: Wojciech Młynarski, Andrzej Waligórski, Jan Kaczmarek czy Maria Czubaszek, którzy pokazali mu, iż „w języku może być żart, dowcip”. Refleksję językową obudziła w nim też babcia, która, kiedy siadał przy stole, mówiła gwarowo: „Uprzyj się, będzie ci wygodniej”. Dopiero później zrozumiał mądrość tej rady: – Ja się parę razy w życiu się uparłem i to rzeczywiście było dobre, było mi wygodniej.

            – Właściwie byłem skazany to, żeby w jakimś sensie zajmować się językiem – powiedział Bartłomiej Chaciński, „dziecko studenckie dwojga filologów”, w którego domu mówiło się osobnym językiem, a ojciec potrafił rozmawiać nieco innym językiem z każdą osobą. – Zafascynowało mnie to przechodzenie między poziomami językowymi, do którego polszczyzna znakomicie się nadaje – dodał Młody Ambasador Polszczyzny (2008). Między innymi za to podziwiał Wojciecha Młynarskiego. Sprawnością językową, intonacją i ekspresją imponowali mu lektorzy filmowi: Janusz Kozioł, Janusz Szydłowski i Lucjan Szołajski.

            Według aktora Wojciecha Malajkata  „nie ma chyba znaczenia, czy ktoś mówi hiperwyraźnie i hiperpoprawnie, przestrzegając zasad artykulacji i wymowy, tylko to, czy towarzyszy temu odpowiedzialność językowa”. Niemniej nie do przyjęcia jest dla niego fatalna, pretensjonalna, niechlujna wymowa (bez samogłosek) i płaska intonacja obecnych kandydatów na aktorów, którzy nie potrafią wyrazić emocji, bo na co dzień posługują się emotikonami. Również inni paneliści jako niepokojące zjawisko wskazali to, że młodzież swój język opiera na wzorcach z gier komputerowych, yootuberów, blogerów, Internetu itp. (prof. Zgółkowa, B. Chaciński), a Jacek Bocheński wyraził wręcz obawy o przyszłość polszczyzny, bo ma wrażenie, że młodzieży służy ona do „jakichś szczątkowych celów komunikacyjnych”.

W tym kontekście budująco zabrzmiała zapowiedź prezydenta J. Jaśkowiaka, że zaleci wprowadzenie do szkół elementów retoryki i zajęć z logopedami, a nawet łaciny, do czego zmotywowało go pewnie wyznanie pisarza, że ogromny wpływ na jego polszczyznę miał właśnie ten język. Do poznania łaciny J. Bocheńskiego zachęcił natomiast ojciec, usłyszawszy kiedyś wygłaszane przez syna przemowy w wymyślonym, sztucznym języku obcym. – Ojciec wszczepił mi taki filologiczny wzorzec językowy, który jest uniwersalny dla różnych języków – stwierdził autor Trylogii rzymskiej, który z czasem doszedł do wniosku, że język rządzi się prawami podobnymi do praw przyrody. – A skoro w języku działają prawa podobne do praw przyrody, to może obowiązuje nas jakaś etyka wobec języka. Skoro nie powinniśmy zabijać czy dręczyć istot żywych, krojąc je na przykład żywcem na kawałki, to nie powinniśmy też znęcać się nad językiem – zauważył Wielki Ambasador Polszczyzny (2017).

            – Wzorzec musi mówić piękną i poprawną polszczyzną, ale musi też mieć coś do powiedzenia, musi mieć pasję – stwierdziła prof. H. Zgółkowa, która jako jurorka wielu konkursów, w tym krasomówczych i na Mistrza Mowy Polskiej, często spotyka wyjątkowe osobowości. Ze współczesnych osób publicznych wzorcem językowym był dla niej Jan Paweł II, Grzegorz Miecugow i wielu gości jego programu, zaś z dawnych lat – „rysownik i bajarz” Wiktor Zin

                                                     

Wocjeich Malajkat

Wojciech Malajkat – moimi wzorcami językowymi byli: Zbigniew Zapasiewicz, który odznaczał się wyjątkową odpowiedzialnością za to, co mówi i jak mówi, oraz precyzją. Ceniłem także Gustawa Holoubka, którego mimo seplenu chciało się słuchać, bo posługiwał się wspaniałą polszczyzną, oraz prof. Aleksandra Bardiniego – z fenomenalnym poczuciem humoru, wrażliwością i oczytaniem, wnikliwą analizą i wyważonym, precyzyjnym sądem.

 

Artur Andrus

Artur Andrus - Wzorcem polszczyzny jest też dla mnie mistrz krótkich wypowiedzi pełnych sensu, Andrzej Poniedzielski, który zaimponował mi, odpierając zarzut, jak może tłumaczyć z francuskiego, którego nie zna, stwierdzeniem: „Ale ja przecież tłumaczę na polski”.

 

prof. Halina Zgółkowa

 Prof. Halina Zgółkowa – W mojej ocenie przepięknie mówią leśnicy, ale także lekarze.  Jest na przykład Mistrz Mowy Polskiej, chirurg, który tak pięknie, tak obrazowo potrafił przedstawić operację [...], że chciałabym się jej poddać.

Życie Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej