Szpieg na WNPiD

Fotografia w nagłówku
Jack Barsky/ Fot. Łukasz Woźny
Jack Barsky/ Fot. Łukasz Woźny

 

Jack Barsky, który w latach 70. i 80., był agentem KGB w Ameryce, spotkał się ze studentami na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa. W Polsce promował swoją książkę „W głębokiej konspiracji. Tajne życie i labirynt lojalności szpiega KGB w Ameryce”.

Albrecht Dittrich urodził się w 1949 roku we wschodnich Niemczech. Później, na czas jednej podróży był Heinerem Müllerem, w następnej - Williamem Dysonem, w kolejnych zmieniał nazwiska razem z paszportami jak rękawiczki. Miał zostać Henrym van Randallem, ale świat usłyszał o nim jako o Jacku Barskym. Trzy lata temu w programie „60 minut” w telewizji CBS miliony widzów obejrzały, jak opowiedział o podwójnym życiu tajnego agenta.

– Rozglądam się po auli, patrzę na was i muszę stwierdzić, że rozpoczynając współpracę z KGB, byłem w podobnym wieku do was – zwrócił się do studentów obecnych na spotkaniu, które prowadził dr Jacek Raubo.
– Gdybym raz jeszcze miał podjąć decyzję, czy zostać szpiegiem, postąpiłbym tak samo. Ale innym osobom stanowczo bym to odradzał. Za prowadzenie podwójnego życia płaci się ogromną cenę i to na wielu płaszczyznach – przyznał szczerze.

On zaczął, gdy pewnej soboty we wrześniu 1970 roku, do pokoju w akademiku wyróżniającego się na uczelni studenta chemii, wszedł człowiek, którego nazwiska – wówczas Dittrich, dzisiaj Barsky, nigdy nie poznał.

Po kilku latach szkoleń w Berlinie i Moskwie, a przed wyjazdem na szpiegowską misję do USA miał już plan. Przede wszystkim było nim zdobycie nowej, amerykańskiej tożsamości i tamtejszych oficjalnych dokumentów. Kolejne kroki to założenie firmy i z pomocą KGB dorobienie się dużych pieniędzy w Szwajcarii oraz powrót do Stanów. Na miejscu jego zadaniem było przeniknięcie do najwyższych i najważniejszych warstw społecznych, w tym politycznych decydentów. Do tych ostatnich zaliczał się m.in. Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jimmy’ego Cartera.

I tak, jak kolejne wydarzenia zmieniały te plany, tak Barsky zmieniał się na oczach czytelników książki. A te wydarzenia miały wpływ na podejmowane przez niego później decyzje. Jeszcze w szkole średniej uczył się, że: „Istniała tylko jedna, jedyna prawda: nauki Marksa, Engelsa i Lenina w interpretacji ówczesnych przywódców komunistycznych”, z kolei „(…) kapitalizm miał upaść i ustąpić miejsca komunizmowi (…)” – wspomina w książce. Kiedy po latach kończył drugie, tym razem amerykańskie studia, stwierdził, że jego „(…) stanowisko stopniowo łagodniało, od twardego komunizmu do nieostrej wizji kapitalizmu z ludzką twarzą”. Żeby później jako pracownik amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej, zauważyć „(…) duży rozdźwięk pomiędzy komunistyczną sagą o wyzysku robotnika w kapitalistycznym społeczeństwie a znaną mi bezpośrednio rzeczywistością”. – Komunizm, to ideologia i system ekonomiczny. Kapitalizm, to tylko system ekonomiczny – uzupełnił, pytany o to na WNPiD.

W książce pisze o akcjach, jakie przeprowadzał i oczekiwaniach, jakie mieli wobec niego przełożeni: „Jesteś nam potrzebny na Wall Street”, „potrzebujemy zastrzyku nowoczesnej technologii” – słyszał w Moskwie, dokąd regularnie podróżował, zdawał sprawozdania i otrzymywał nowe zadania. W połowie okresu szpiegowania, w trakcie powrotu do USA, odwiedziwszy wcześniej Berlin, gdzie coraz bardziej komplikowały się jego sprawy osobiste, wspominał: „Pierwszy raz uświadomiłem sobie, że czuję się lepiej w kraju, w którym szpieguję, niż w ojczyźnie. Odtąd [1982 roku] podróże do Berlina będą dla mnie raczej wizytami niż powrotami do domu”.

– Minęło kilkadziesiąt lat, na dobre zakończyłem tamten okres życia. Dzisiaj w pełni czuję się Amerykaninem, całkowicie wchłonąłem w ten kraj, tam czuję się najlepiej – doprecyzował, odpowiadając na jedno z pytań.

Pod koniec lat 80-tych Barsky zerwał kontakty z KGB. Nie reagował na wezwania do powrotu, w końcu okłamał i KGB. - Zadecydowały względy osobiste: moja córka miała wtedy półtora roku, od razu zdobyła moje serce, nie mogłem jej wtedy opuścić – wyjaśnił. Dziewięć lat potem został zdemaskowany przez FBI. – Byłem agentem KGB, z FBI współpracowałem – sprecyzował Barsky, który od 2014 roku jest obywatelem Stanów Zjednoczonych. W Niemczech ma dwóch dorosłych synów, w Stanach - syna i córkę. Razem z żoną mieszkają w USA.   

*Cytaty użyte w tekście pochodzą z książki Jacka Barsky’ego i Cindy Coloma: „W głębokiej konspiracji. Tajne życie i labirynt lojalności szpiega KGB w Ameryce”, która na polskim rynku ukazała się w marcu tego roku nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.  

// Mateusz Stępień //   

Życie Ogólnouniwersyteckie