Ani korpoludek, ani polityczny agitator

Fotografia w nagłówku
Korporacja
Korporacja

Udostępnienie na facebookowej stronie Instytutu Filozofii UAM anonimowego oświadczenia Federacji Anarchistycznej wywołało dyskusję o granicy zaangażowania się uniwersytetu w życie publiczne. Ma ono dwa wymiary, nie zawsze od siebie odróżnialne. Czym innym jest bowiem zaangażowanie publiczne uniwersytetu (lub jego ogniw: Wydziałów i Instytutów) jako całości od politycznej czy publicznej aktywności poszczególnych jego pracowników.

Na podstawie obserwacji uczestniczącej mogę wyróżnić trzy rodzaje postaw zajmowanych przez pracowników uniwersytetu. Pierwszą postawą charakteryzują się najczęściej ci, którzy są tak pochłonięci pracą naukową, że nie mają czasu na zajmowanie się życiem politycznym. Druga grupa osób interesuje się wprawdzie życiem politycznym i angażuje w rozmaite przedsięwzięcia publiczne, lecz oddziela aktywność obywatelską od zawodowej. Przestrzeń uniwersytecka służy im przede wszystkim do prowadzenia pracy naukowo-dydaktycznej. Przyznam, że pomimo tego, że z uniwersytetem zawodowo jestem związany od 1990, nie wiem jak kształtują się proporcje pomiędzy tymi dwoma postawami wśród pracowników mojego Instytutu. Znajomość poglądów politycznych moich uczelnianych kolegów i koleżanek nie jest mi bowiem potrzebna w działalności naukowej. I niech tak pozostanie. Wreszcie trzecia postawa – którą jak dobrze rozumiem – chciałby popularyzować prof. Krzysztof Podemski (zob.http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,105531,21667227,prof-krzysztof-podem…) polega na przeniesieniu na teren uczelni toczonych w sferze publicznej sporów społeczno-kulturowych, które mają bezpośrednie znaczenie dla praktyki politycznej  i udziału w nich uczelnianych władz różnego szczebla wypowiadających się w imieniu społeczności akademickiej.

Czytaj też: Humanistyka kontra badania kliniczne

Już sama obecność dwóch pierwszych postaw sprawia, że nie wiadomo, o jakich to kwestiach i w czyim imieniu miałyby się wypowiadać uczelniane władze. Swoim własnym, czy też wszystkich pracowników? W jaki sposób miałoby dochodzić do osiągnięcia konsensusu: poprzez konsultacje czy głosowanie? Jeżeli głosowanie - to jakie: większością głosów czy jednomyślne? A może konsensus taki byłby narzucany odgórnie. Ponadto pracownicy zajmujący drugą i trzecią postawę różnią się między sobą w wielu kwestiach. W jaki sposób uzgodnić poglądy członków AKO z poglądami członków KOD? Odwoływanie się do „Strategii rozwoju Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na lata 2009-2019” niewiele w tym pomoże, gdyż nawet ustalenie katalogu uniwersalnych wartości przez prof. Podemskiego budzi moje wątpliwości (a nie jestem członkiem ani pierwszej, ani drugiej organizacji). Uważam bowiem, że wartości Bóg, Honor i Ojczyzna obowiązywać mogą również w czasach pokoju, łącząc wartości uniwersalne (Bóg) z rodzimymi (Ojczyzna) i indywidualne (honor) ze wspólnotowymi (patriotyzm). Nie wiem dlaczego prof. Podemski usuwa z katalogu wartości patriotyzm, skoro mowa o nim już w Iliadzie Homera. A co z poznańską cnotą pracy organicznej? Czy nie można potraktować jej jako rodzimego wariantu pewnej wartości uniwersalnej? Adam Mickiewicz, patron naszego uniwersytetu, chyba się w grobie przewraca.

Zgadzam się z prof. Podemskim, że „Strategia UAM” nie zabrania podejmowania działalności politycznej/publicznej przez pracowników naukowych. Ale też nikogo do niej nie zmusza. Nie precyzuje bowiem, w jaki sposób owe wartości uniwersalne mają być upowszechniane i realizowane. Można wybrać drogę działalności politycznej, można też obrać inne sposoby ich upowszechniania.

Pracownicy uniwersytetu angażujący się w działalność publiczną winni zatem podejmować ją wyłącznie we własnym imieniu i wykorzystywać własne zasoby, np.: zamiast zamieszczać wezwanie do demonstracji na stronie facebookowej Instytutu, umieścić je na własnym profilu. Po drugie, działalność stricte polityczna winna być prowadzona poza murami uniwersytetu. Trzeba bowiem pamiętać, że profesor uniwersytetu wobec studenta, a rektor/dziekan/dyrektor wobec pracownika naukowego występuje zawsze w uprzywilejowanej pozycji społecznej. Wykorzystywanie jej w nakłanianiu zależnych od siebie osób do akceptacji określonych poglądów politycznych prowadzić może do indoktrynacji. Po trzecie wreszcie, podstawową funkcją kulturową uniwersytetu jest uczenie rzetelnego myślenia i umiejętności zbliżania się do prawdy. Jest to coś wyraźnie innego niż hodowanie korpoludków. Jednakże funkcja ta – jeżeli ma być traktowana poważnie - nakłada również pewne ograniczenia na aktywność polityczną pracowników naukowych: czym innym bowiem jest namysł i krytyczna refleksja nad życiem politycznym, a czym innym - polityczna agitacja. Choć granice pomiędzy nimi mogą być płynne, są to wyraźnie odrębne role społeczne. Nikt nie zabrania wprawdzie uczonemu zostać propagandzistą, lecz trzeba pamiętać, że występuje on już wtedy w innej roli społecznej i nie powinien odwoływać się do autorytetu akademii. O tych trzech ograniczeniach warto pamiętać, jeżeli ktoś decyduje się na podjęcie działalności publicznej.

 

Życie Wydział Nauk Społecznych