Z sędziowską rozwagą i temperamentem polityka

Fotografia w nagłówku
Bohdan Winiarski z komisją szacunkową GUL w drodze z Konina do Warszawy
Bohdan Winiarski z komisją szacunkową GUL w drodze z Konina do Warszawy

Z jednej teczki spuścizny profesora wysypują się  kremowe kartoniki z wytłaczanymi herbami i koronami - to zaproszenia na bankiety i spotkania dyplomatyczne na najwyższym szczeblu; z drugiej – luźne karteczki, będące gęstymi zapisami codzienności bombardowań w Londynie i nader skromnej wojennej Wigilii. Życie prof. Bohdana Winiarskiego obfitowało w kontrasty.

 

Z poznańskiego uniwersytetu wyszedł i zaszedł wysoko, będąc sędzią a potem prezydentem Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze - pierwszym Polakiem na tym stanowisku. Funkcje te pełnił przez 21 lat, do 1967 roku.

W liście do rektora z 1949, kiedy uznał, że nie może łączyć dwóch tak odpowiedzialnych funkcji w Hadze i w Poznaniu  pisze, a żal pożegnania z uniwersytetem wydaje się większy niż duma z wyboru do MTS:  Zrzekam się z ciężkim uczuciem człowieka, który był na tej katedrze w Poznaniu pierwszym profesorem, poświęcił cały okres między dwiema wojnami światowymi zadaniu postawienia jej na należytym poziomie(..). Sukces Polski polegający na dwukrotnym mnie wyborze i zaszczyt osobisty nie mogą zmniejszyć uczucia żalu, z jakim wnoszę tę rezygnację. Dziewiętnaście lat życia i pracy związały mnie z wydziałem na zawsze.

W teczce z tą rezygnacją jest i jego jako dziekana Wydziału Prawno-Ekonomicznego Uniwersytetu Poznańskiego rekomendacja dla Jana Nowaka, starającego się o stypendium Rockefellera. To pismo z roku 1939, który diametralnie zmieni losy i dziekana i młodego doktora…

Polityk czy prawnik?

Urodził się w 1884 roku. Od początku wykazywał nieprzeciętne zdolności i było jasne, że zajdzie wysoko. Studiował prawo w Warszawie i Krakowie, potem w Heidelbergu i Paryżu. Wykładał w krakowskim Baraneum, w Piotrogrodzie na wyższych kursach dla Polaków. To niewiele, jak na tak zdolnego prawnika, ale Winiarski miał także temperament polityka, co znajdzie swój wyraz choćby w udziale młodego prawnika w konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku. Mając 27 lat napisał pracę, która stała się głośna: o zatargu rosyjsko-finlandzkim( tak jakby przeczuwał swoje przyszłe losy rozjemcy między narodami). Chodziło w nim o zakres odrębności Finlandii. Pisał w niej tak: organizm państwowy młody, ale na starym pniu skandynawskich tradycji państwowych wyrosły(..) znalazł się w zetknięciu z organizmem państwowym rosyjskim, stanowiącym pod wszelkimi względami najzupełniejszą jego antytezę.

Miał temperament prawnika i polityka, a jednocześnie wszyscy widzieli w nim sędziego - osobę, której można powierzyć rozstrzyganie drażliwych kwestii. Bo czyż nie taką była działalność komisji szacunkowej Głównego Urzędu Likwidacyjnego, która zaraz po I wojnie miała oceniać odszkodowania dla Niemców opuszczających Polskę? Zachował się album, podarowany jako pamiątka, a w nim panowie z komisji przy automobilu lub przy zabudowaniach dworskich m.in. przy pałacu w Czaczu, wówczas w pełnej krasie. Winiarski zadarł z „Warszawą”, bo uważał, że państwo powinno nie szczędzić  na wykupywanie majątków z rąk Niemców i pozbywać się tych, którzy już wówczas otrzymywali sygnały z Berlina, aby zostawali, bo „kiedyś” te ziemie znowu będą niemieckie… W Warszawie tego problemu nie rozumieli. Winiarski zresztą był endekiem o zdeklarowanych konserwatywnych poglądach( choć ze Stronnictwa Narodowego go wyrzucono, bo był zbyt umiarkowany, by nie rzec- wyważony). Po zamachu majowym był w zarządzie anty-piłsudczykowskiej Organizacji Obrony Państwa. Był już wówczas, od 1921 roku, zatrudniony na Uniwersytecie Poznańskim.

Wrześniowy brydż

„ Sędziowskiej rozwagi” wymagała też londyńska komisja dla rejestracji faktów i zbierania dokumentów o kampanii wrześniowej. Bolesny i budzący kontrowersyjne opinie temat.   W brązowej papierowej teczce „Old Style Document wallet”  zachował się m.in. list do attaché wojskowego przy ambasadzie RP w Bukareszcie z prośbą o przesłuchanie pewnego oficera, czy prawdą jest, że min. Beckowa wywiozła 580 tys. dolarów i że otrzymał polecenie odstawienia do granicy urządzenia mieszkania b. premiera Składkowskiego…Albo te zeznania, będące barwnym „filmowym” obrazkiem pewnego momentu: W noc 1 września 1939 Leszczyński( dyrektor linii okrętowej Gdynia-Ameryka) grał w bridge’a w Klubie 11 Listopada w towarzystwie min. Romana, wiceministra Piaseckiego i min. Ulrycha. W nocy podczas bridge’a Leszczyński otrzymał telefon od dziennikarki, że wojska niemieckie  przekroczyły granicę(..). Grający to zbagatelizowali, bridge’a nie przerwali, a Roman oświadczył, że to niemiecki bluff”. Gdy Leszczyński  telefonował później z potwierdzoną wiadomością, służąca nie chciała budzić Romana, bo była 5. 30 rano…Komisja działała bez przekonania. Zachował się zgryźliwy list o chorobach jej członków, którymi usprawiedliwiali swą nieobecność na spotkaniach.

Po wysiedleniu z Poznania Winiarski z synem Maciejem w 1940 roku przedostał się do Francji, potem do Anglii. Gdyby ktoś chciał pisać o życiu Polaków w Wielkiej Brytanii w czasie okupacji – mówi kierownik Archiwum PAN dr Jarosław Matysiak – to znajdzie tu kopalnię informacji, także w obszernych listach.

 

Dziennik bombardowania

Na luźnych kartkach Bohdan Winiarski zaczął pisać coś w rodzaju dziennika, głównie o bombardowaniach Londynu. Pierwszy wpis pochodzi z 8.9.40 r: wczoraj wieczorem rozpoczął się gwałtowny nalot na Londyn(..)położyłem się przed dwunastą(…)zacząłem czytać „Cezara”, ale wkrótce przestałem rozumieć co czytam. Obudziłem się przed ósmą zmęczony i niewyspany. Okazało się, że spałem w ciągu walki, która trwała do rana. 88 samolotów - z tego potem oddział polski strącił 11. A później pisze, że „łóżko jeździło wyraźnie tam i z powrotem lub Nic, stolik tak się trzęsie, że muszę kończyć pisanie, biorę książkę i idę na dół. Czytał dużo – na kartkach i w kalendarzach zapisuje listę lektur: to głównie ekonomia, historia i prawo. W czasie bombardowań  zachowywał stoicki spokój. Nie tylko wtedy: zaraz po wkroczeniu Niemców do Poznania został aresztowany jako zakładnik i uwięziony w Złotej Sali poznańskiego ratusza. Tam, nie tracąc spokoju, zaczął … pisać wspomnienia Nad Pisą, Wissą i Narwią, które później ukazały się drukiem w Łomży.

         W Londynie narodził się pomysł konfederacji polsko-czechosłowackiej. Rolę negocjatora również powierzono Winiarskiemu. Pominąwszy ideę, skazaną od początku na klęskę, imponuje staranne przygotowanie danych o strukturze demograficznej i gospodarczej Czechosłowacji, poufne rozważania o wyższości ich przemysłu, o możliwości uzależnienia się od Czechosłowacji, o sposobach zmuszania ich, by kupowali ryby polskie a nie niemieckie….Winiarski zawsze był solidnie przygotowany i cenił to. W dobie, w której tyle rzeczy się reformuje i wywraca z niespotykaną gdzie indziej pochopnością, wiele pomysłów pragnie się realizować ledwie się je pomyślało, a czasem nawet zanim się pomyślało - pisał o reformie studiów prawniczych w 1936 r.

 

Listy, listy…

W spuściźnie po Bohdanie Winiarskim opasła teczka obejmuje korespondencję. Są tam całe paczki listów od ludzi „zwykłych” i niezwykłych. Czy patrząc na ponury pomnik Stanisława Mikołajczyka w Poznaniu można by przypuszczać, że premier RP na uchodźstwie potrafił  pisać żartobliwie do przyjaciela: z treści pisma Pana Profesora wnoszę, że ofensywa zdrowia u Pana Profesora idzie naprzód, tak chyba jak Niemcy rozpaczliwie, wg naszych polskich komunikatów, posuwają się naprzód albo  gdy po wiadomościach o podaniu się do dymisji „PP Min Zaleskiego, Seydy oraz gen. Sosnkowskiego” w lipcu 1942 w związku z kontrowersjami w polityce wobec ZSRR wplata uwagę: gorąco daje nam się mocno we znaki. Z mózgu w głowie zrobiło się coś w rodzaju galarety, a taki stan nie sprzyja polotowi myśli.

Honduras, Peru i Kolumbia

Wreszcie Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, a w nim egzotycznie dla nas brzmiące spory: Kolumbia przeciw Peru,  Honduras przeciw Nikaragui czy Francja przeciwko Stanom Zjednoczonym. Zachowane w spuściźnie teczki zawierają sentencje wyroków, ale także notatki przygotowawcze – nie do odcyfrowania dla  niespecjalisty numery przepisów i casusów. Sprawa Kambodży przeciw Tajlandii( chodziło o sporny obszar wokół pewnej świątyni) została rozstrzygnięta na korzyść Kambodży, a że Tajlandia wówczas prowadziła z Polską ożywiony handel, „za karę” wstrzymała eksport kauczuku w przekonaniu, że to władze Polski nakazały „swojemu” sędziemu taki wyrok.  W sprawie Etiopia i Liberia przeciw RPA w 1962 roku  ( chodziło o przestępstwa apartheidu) MTS – wbrew oczekiwaniom krajów Trzeciego Świata – opowiedział się za RPA. Przyczyną był brak przepisu w prawie międzynarodowym, który umożliwiłby tym dwóm krajom wytoczenie takiego procesu. „Ci od apartheidu to banda łajdaków, ale z jurydycznego punktu widzenia nie można było wydać innego wyroku” – mówił później profesor, prawnik do szpiku kości, co wcale nie oznacza, że pozbawiony emocji, lecz te zostawia przed drzwiami sali sądowej, choć atmosfera po wyroku była taka, że mógł się obawiać o swoje życie.

 

Spłacić dług

Przypadek skargi Etiopia i Liberia przeciw RPA opisuje prof. Jan Sandorski w swojej książce poświęconej prawnemu aspektowi życiorysu prof. Winiarskiego. Przydałaby się może obszerniejsza, bo był Winiarski człowiekiem wielkim, jednym z największych, związanych z naszym uniwersytetem. Po powrocie z Hagi, 2 lata przed śmiercią, wykorzystując swoje znajomości, jeszcze gromadził dla Katedry Prawa Międzynarodowego UAM bibliotekę, a ile to znaczyło w 1967 roku - wiadomo.  A może powstałyby prace magisterskie, oparte na złożonej w Archiwum PAN spuściźnie? Byłoby to spłatą pewnego długu: prof. Winiarski jest doktorem honoris causa uniwersytetu we Wrocławiu, ale nie UAM…  Grozi tylko jedno niebezpieczeństwo: zaczytania się  na amen w arcyciekawych dokumentach, będących śladem życia barwnej, nietuzinkowej postaci…

Sto lat UAM Wydział Prawa i Administracji