Ostrów Tumski wciąż zagadkowy, ale…

Fotografia w nagłówku
prof. Hanna Kóčka-Krenz/ Fot. Adrian Wykrota
prof. Hanna Kóčka-Krenz/ Fot. Adrian Wykrota

Mówią, że jest ikoną. Nie taką do której trzeba się modlić. Jest ikoną w sensie globalnym. Życiowym człowiekiem, dostępnym dla maluczkich. Osobą skorą do żartów, pomocną i służącą pomocą w razie potrzeby. Jej współpracownicy wyrażają się o niej w samych superlatywach, a UAM jest z niej dumy. Pani prof. Hanna Kóčka-Krenz. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci naszej uczelni.

W życiu profesor było wiele przełomowych momentów związanych z pracami na Ostrowiu Tumskim. Jak sama mówi: - Najpierw odkrycie Pallatium. To dało początek całej gamie wydarzeń. Kolejny etap to pracownia złotnicza. To był pierwszy w historii archeologicznie zbadany taki obiekt. To był ewenement. Później była bulla książęca, która rzuciła nowe światło na początki polskiej dokumentalistyki. Kostki mozaikowe zapierające dech w piersiach. Tym ostatnim odkryciem zadaliśmy kłam tezie ze pierwsze świątynie nie miały dekoracji mozaikowych. Miały.

Jej podejście do studentów budzi szacunek. Jak powiedziała niedawno Telewizji Akademickiej - Mam do studentów stosunek bardzo osobisty. Widzę ich rozwój od samego początku nauki. Doceniam ich zaangażowanie. Proszę wyobrazić sobie radość studenta, który wyciąga coś z ziemi i idzie do mnie trzymając w rękach, a potem z trudnością wymawia jedno zdanie – Pani profesor. Bulla!
Spotkaliśmy się nie bez przyczyny. W przyszłym roku mija 20 lat od chwili, gdy szefowa Instytutu Archeologii UAM zaczęła pracę swojego życia. Badania na Ostrowiu Tumskim. W roku bieżącym Ostrów Tumski nadal jest ważnym tematem, ale z punktu widzenia archeologów znacznie więcej do odkrycia będzie na placu Kolegiackim.

Z prof. Hanną Kóčka-Krenz rozmawia Krzysztof Smura

Pani profesor. W jednej z wypowiedzi dla telewizji akademickiej zastrzegała pani, że jak dowie się jaki był zarys kaplicy Dąbrówki to skończy pani z kopaniem. Nikt w to nie wierzy. Ostrów Tumski czeka.

- Na Ostrowiu Tumskim sprawa wygląda następująco. Rozpoznanie zespołu pałacowo sakralnego zostało wykonane. Jest natomiast jeszcze sporo rzeczy do wyjaśnienia, aby odpowiedzieć na pytanie jak ten gród piastowski funkcjonował. Przykładowo, poza jednym miejscem które może wskazywać na prześwit bramny prowadzący do wnętrza grodu to w zasadzie nie uchwyciliśmy układu komunikacyjnego wnętrza grodu. Gród miał cztery człony. Wiadomo, że te cztery człony były ze sobą skomunikowane, a poza tym musiały być też skomunikowane z wyjściem na zewnątrz.

- A co z kościołem i osadą świętego Gotarda?
- To też nas niepokoi. Rozpoznaliśmy obszar katedry, a nie znaleźliśmy miejsca, w którym powinien być ten kościół. Moim zdaniem powinien być kamienny. Powinien. Być może został pokryty przez dzisiejszy zespół pojezuicki. Osada świętego Gotarda czyli pierwsza osada po tej stronie Warty również fascynuje.  Interesujący jest też obszar kościoła świętej Małgorzaty na Śródce. Naszym zdaniem też miał poprzednika. Poza tymi monumentalnymi budynkami tam przecież mieszkali ludzie, więc powinny być również relikty z tamtych czasów. Miejsc do badań jest dużo.

 

Zobacz: …Kolegiata Marii Magdaleny ma pierwszeństwo

- Z pewnością. Ale jak sama pani profesor mówi, teren pod przyszłe badania nie jest miejski…
- Tak. Za wyjątkiem placów i ulic. Teren jest kościelny. W związku z tym, jeśli kościół nie będzie podejmował inwestycji, które wymagałyby wcześniejszych badań archeologicznych to sprawa jest niestety poza nami.

- Są jednak choćby remonty.
- I wówczas wykonujemy tam prace. Przykładem osuszanie fundamentów. Dzięki temu mamy wgląd w to co działo się w ich okolicy. Te prace nadzoruje jednak członek mojej ekipy, doktor Artur Dębski.

- Pani profesor. Te dwadzieścia lat to jednak jest czas po upływie którego warto zrobić podsumowanie. Moim zdaniem ta rocznica jednych z najbardziej spektakularnych badań prowadzonych przez pracowników UAM doskonale wpisuje się w jubileusz stulecia UAM.

- Jesteśmy przyzwyczajeni do świętowania rocznic. Mamy ważniejsze rocznice jak choćby stulecie naszej Alma Mater czy rocznica biskupstwa poznańskiego. Oczywiście, jeśli będzie jakiś godny pretekst to te dwadzieścia lat badań będziemy świętować. Szkopuł w tym, że te badania zostały już przerwane, ale faktem pozostaje że niebawem minie 20 lat od odkrycia kaplicy pałacowej. Zdaję sobie sprawę, że te badania wymagają podsumowań, albo raczej opracowania szczegółowej monografii. Moim marzeniem jest zebranie wszystkich badań w postaci jednego katalogu. Tak żeby były tam dane o wszystkich znaleziskach i analiza osadnictwa w poszczególnych okresach z wykorzystaniem stratygrafii. Czyli co się w poszczególnych okresach na Ostrowiu działo. Tym bardziej, że najpierw była to siedziba książęca, która potem przeszła w ręce biskupstwa. Ma ona też charakter świecki, zwłaszcza na Zagórzu. Ciekawych spraw jest więcej. Moja wychowanica pisze np. pracę doktorską na temat gotyckiej katedry.

- To jak będzie z tym wpisaniem pani poszukiwań w jubileusz stulecia…
- Myślę, że ważnym powodem wymagającym uwypuklenia przez Uniwersytet są w tym kontekście badania mojego zastępcy, doktora Ignaczaka prowadzone na placu Kolegiackim.

- To chyba najbardziej znana w ostatnich latach część miasta do której dopuszczono naukowców. Pamiętam w latach 90. gdy dr Zbyszek Karolczak ze smutkiem spoglądał na parking przed urzędem, nie mogąc rozpocząć poszukiwań pozostałości największego kościoła w historii miasta.
- Wtedy nie mieli tyle szczęścia. Może też nie byli tak bardzo dociekliwi. Planowo mogli kopać tylko na skwerze. Odkryli relikty basenu przeciwpożarowego, który dokonał spustoszenia w podziemiach Kolegiaty Marii Magdaleny. Uznano też wówczas zapewne, że nie ma szans na nic więcej. Okazało się, że jest inaczej…

- Mieszkańcy nie narzekają na przeciągające się badania?
- Absolutnie. To świetny przykład współpracy z archeologami. Są ciekawi naszych odkryć, ciekawi tego co było i co będzie. To budujące.

- A więc, na Kolegiacki?
- Czas na niego najwyższy.

 

 

Nauka Wydział Historyczny