Debata. Jutro ze sztuczną inteligencją

Fotografia w nagłówku
Fot. Przemysław Stanula
Fot. Przemysław Stanula

Młodzi ludzie na sali i młodzi ludzie także wśród panelistów – to było charakterystyczne dla VIII Debaty Akademickiej, toczącej się  tym razem na Uniwersytecie Ekonomicznym, a poświęconej sztucznej inteligencji.

Co to właściwie jest sztuczna inteligencja? I czy należy się jej bać? – to były dwa pytania, które prowadzący, dr Krzysztof Gołata z UEP zadał prof. Witoldowi Abramowiczowi i inż. Dominikowi Filipiakowi z UEP oraz prof. Zygmuntowi Vetulaniemu i Michałowi Pasternakowi z UAM. Naukowcy zgodzili się, że już żyjemy w świecie SI, choć jest to SI specjalistyczna, nastawiona na wykonywanie określonych zadań, natomiast tej ogólnej czy generalnej, która - jak człowiek - dysponowałaby samoświadomością – jeszcze nie ma. A jeśli chodzi o lęki, to bać się należy nie SI, ale ludzi, którzy ją wykorzystują, gdyż „dobre” narzędzie w rękach złego człowieka również może być złe.

 

Debata o sztucznej inteligencji

W trakcie debaty paneliści podali wiele interesujących przykładów, paradoksów, zagrożeń. Prof. Vetulani przytoczył podsumowanie pewnego amerykańskiego kolokwium z 1956(!) roku na temat przyszłości w 2050 roku. Ponad 50 lat temu uczestnicy tego kolokwium uznali, że w 2050 roku: nie będziemy mogli prowadzić aut( będzie to zakazane, bo bezpieczniej będą to robić roboty); że codziennie będziemy się elektronicznie kontaktować z lekarzem; że awatary i efekty specjalne  zdominują filmy; że to komputery będą ludzi zarówno zatrudniać, jak i wyrzucać z pracy; że będzie można „rozmawiać” z pokojem, dając mu polecenia; że pojawią się pojazdy duchy zdalnie sterowane; że informacje telewizyjne będzie się tworzyć bez udziału człowieka; że człowiek nadal będzie żył po śmierci( w rzeczywistości wirtualnej). Jak wiele z tych przepowiedni już się spełnia…

Inż. Filipiak zwrócił uwagę na pewien paradoks, że to, co dla człowieka jest łatwe, dla SI – jest trudne. I tak gra z Kasparowem jest dla człowieka trudna, dla komputera łatwa, a z kolei np. rozpoznawanie twarzy czy głosu, tak łatwe dla człowieka, dla komputera jest trudne. A propos szachów prof. Abramowicz opowiadał, jak będąc studentem, trafił do profesora, który chciał zbudować algorytm do wygrania w go, a liczba scenariuszy w tej grze jest większa niż liczba cząsteczek we Wszechświecie – szachy to przy tym dziecinna gra.  

Debata o sztucznej inteligencji

A zagrożenia? Inż. Filipiak uznał, że do najważniejszych należą: możliwość podszywania się pod kogoś, wypieranie ludzi z rynku pracy, ale także nierówności społeczne ( przytoczył przykład aplikacji, która wskazuje ludzi biednych wśród znajomych na Facebooku – można ich wyrzucić z FB, podwyższając swoją ocenę). Była mowa o powszechnym monitoringu: aplikacji, która rozpoznaje tych ludzi, którzy przechodzą często na czerwonym świetle, co zmniejsza np. ich zdolność kredytową, czy o naszym polskim programie, który za monitorowaną, bezpieczną jazdę przyznaje pewne ulgi w ubezpieczeniu. Jednak, jak podkreślali naukowcy, te aplikacje opierają się danych, które my sami dostarczamy, co jest jakąś formą zgody.

O wiele groźniej zabrzmiała wypowiedź prof. Vetulaniego, który odczytał podpisany przez 30 naukowców list otwarty do uniwersytetu KAIST w Południowej Korei. To protest na skutek informacji, że ta  świetna uczelnia techniczna będzie pracować nad bronią autonomiczną. Sygnatariusze listu zagrozili całkowitym bojkotem  uczelni, jeśli nie otrzymają zapewnienia, że chodzi wyłącznie o broń pozostającą pod kontrolą człowieka. Broń autonomiczna zabija bez żadnych dylematów etycznych… Jest groźna; toczy się na temat jej zakazu debata w ONZ. Władze  KAIST już zareagowały na list zapewniając, że niepożądane badania nie będą miały miejsca.

Wśród dyskutantów przeważali….filozofowie. Jedną z ciekawszych kwestii  było to, czy bezmyślnie nie antropomorfizujemy SI? Inteligencja człowiecza realizuje się w określonym świecie, a ta sztuczna przecież działa na innych zasadach. Może powstać nawet przez przypadek, a my nie będziemy się mogli z nią porozumieć, bo rządzić się będzie zupełnie obcymi dla nas pojęciami. Filozofowie mówili o też prawach robotów, o robocie, który zyskał obywatelstwo w Arabii Saudyjskiej, o pomniku algorytmu w Wiedniu, o chat bootach, które dają namiastkę rozmowy. Na zakończenie debaty prof. Abramowicz zaapelował, by za 20 lat ją wspomnieć  i…uśmiechnąć się, bo żyć będziemy w zupełnie innym świecie, do którego niekonwencjonalnego budowania zachęcił.  

Kolejna debata w dn. 14 maja na UAM dotyczyć będzie problemu Ukraińców w Polsce.

 

Nauka Ogólnouniwersyteckie