Co śmieci mówią o ssakach?

Fotografia w nagłówku
fot. Wikipedia
fot. Wikipedia

Przeszukiwanie śmieci można wykorzystać do oceny składu gatunkowego ssaków – takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z UAM i Uniwersytetu Wrocławskiego.

Najlepiej, żeby ich nie było, ale jeśli już są można je jakoś wykorzystać - również do celów badawczych. Mowa o śmieciach, które zoolodzy potrafią użyć do obserwacji zwierząt.

Naukowcy przyznają, że niecodzienna metoda szacowania fauny najlepiej sprawdza się w miejskich i podmiejskich lasach, gdzie niestety ludzie nadal wyrzucają śmieci.

Zobacz: Światowej klasy wykładowcy uczą młodzież na UAM

Zoolodzy z UAM: Magdalena Przybył, Barbara Piłacińska i Leszek Rychlik razem z Krzysztofem Kolendą z Uniwersytetu Wrocławskiego opublikowali wyniki swoich badań w Polish Journal of Ecology.

- Na dwóch powierzchniach badawczych zbieraliśmy dane dotyczące występowania drobnych ssaków przy użyciu dwóch metod: tradycyjnej metody odłowów w pułapki żywołowne, oraz zbierając z tego samego terenu odpady tj. butelki i puszki. Okazało się, że chociaż tylko niespełna 5 proc. odpadów zawierało szczątki kręgowców, to „metoda butelkowa” jest całkiem skuteczna; wykryliśmy dzięki niej 10 gatunków ssaków, podczas gdy przy użyciu żywołapek tylko sześć” – powiedział PAP Krzysztof Kolenda z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Dlaczego małe zwierzęta tak chętnie wchodzą do butelek i puszek? Zwabiają je resztki napojów. Niestety takie opakowania bywają śmiertelnymi pułapkami – łatwo do nich wejść, wydostać się już nie. Więcej na temat badań oraz wpływie śmieci na bioróżnorodność lasów pisze Nauka w Polsce.

 

Nauka Wydział Biologii