Z pasją na misje…

Fotografia w nagłówku
Fot. Chór Kameralny
Fot. Chór Kameralny

1 maja, dokładnie w Święto Pracy i w rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, wróciliśmy z dwutygodniowej chóralnej podróży koncertowej. Tak się złożyło, że ani z pracy – bo śpiewanie to nasza pasja, ani z Europy. Czasem tak bywa. Drugą połowę kwietnia spędziliśmy na drugiej półkuli.

Godzi się wyjaśnić, iż nasz pobyt w Boliwii i w Chile związany był z udziałem zespołu w dwóch międzynarodowych festiwalach poświęconych muzyce dawnej, podczas których mieliśmy zaszczyt wykonywać przede wszystkim dzieła polichóralne: Missa senza le cerimonie Bartłomieja Pękiela, motety Andreasa Hakenbergera, a także – dzięki naszemu żeńskiemu oktetowi – anonimowe utwory na dwa chóry, pochodzące z I połowy XVII wieku, a śpiewane niegdyś przez polskie benedyktynki. Cieszymy się, że mogliśmy promować muzykę polskiego baroku – pewnie nie bez przyczyny wyruszyliśmy w trasę akurat w Światowy Dzień Sztuki…

Barocco, znaczy perła…

W Boliwii gościliśmy już po raz drugi. Tak jak dwanaście lat temu, tak i teraz mieliśmy szansę koncertować w pojezuickich kościołach dzięki zaproszeniu ks. Piotra Nawrota – misjonarza, muzykologa, profesora Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Konserwatorium Muzycznego w La Paz, a nade wszystko – dyrektora Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Renesansu i Baroku Amerykańskiego „Misiones de Chiquitos”. W ramach trasy koncertowej odwiedziliśmy nie tylko festiwalową stolicę – Santa Cruz czy „Poczekalnię Niebios” (Antesala del Cielo), czyli Santiago de Chiquitos wraz z jego zielonymi płucami, które przy okazji dostarczają tlen znacznej części ziemi, lecz także cały szereg miejscowości o uroczo bliźniaczych nazwach: San Rafael, San Xavier, Santa Ana, San Ignacio de Velasco i… Concepción.

Wszystkie one (być może za przyzwoleniem wszystkich patronujących im świętych) wyglądają bardzo podobnie. Są to założone przez jezuitów na przełomie XVII i XVIII wieku redukcje misyjne, których celem było nawracanie Indian na chrześcijaństwo, ale również ich edukacja i ochrona przed niewolnictwem. Dziś życie w każdej z wiosek toczy się, a raczej leniwie przetacza, dookoła wzniesionego w centrum, okazałego kościoła – architektonicznej perły okolicy oraz przylegającego do niego, obszernego placu. Przebywanie w tej niespiesznej, błogiej atmosferze mąciła nam, oprócz chodzących po ulicach konia czy osła, jedynie ciągła konieczność pospiesznego pakowania się i przemieszczania w nowe miejsca, w których jednak czekała na nas nowa atmosfera, nowy kościół, nowe konie i… nowa publiczność – nawet jeśli był to oddział wojska, reprezentacja wioski w wieku gimnazjalnym czy też słuchacze uparcie odbierający cały koncert zza okna. Niewyposażonego, rzecz jasna, w szyby. Poza tym towarzyszyła nam międzynarodowa publiczność festiwalowa – niekiedy nawet jeżdżąca za chórem do kolejnych miejscowości.

Tak minęły nam, zgodnie z międzynarodowym kalendarium, m.in.: Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków, Międzynarodowy Dzień Paskudy, Dzień Języka Arabskiego, Dzień Języka Chińskiego, Dzień Czosnku, jak również Dzień Pracownika Przemysłu Włókienniczego, Odzieżowego i Skórzanego. Zabytki były, i owszem, czosnek – bez natarczywości, zaś na miejscu przemysłu włókienniczego – przytulny sklepik z wyrobami autorstwa okolicznych mieszkańców, który zaopatrzył nas w artefakty, mogące przed rodziną i przyjaciółmi potwierdzić prawdziwość naszych zapewnień o tournée po Ameryce Południowej.

Bardzo ważnym wydarzeniem był dla nas koncert finałowy Festiwalu. Miał on miejsce 22 kwietnia w Capilla Los Huerfanos (kaplica sierot) i wieńczył nasze występy w Boliwii. Międzynarodowy Dzień Matki Ziemi na szczęście okazał się sprzyjający – jak później pisaliśmy w Boliwiadomościach, czyli chóralnej relacji na Facebooku: Reakcja publiczności była tak gorąca, jak temperatury towarzyszące nam podczas boliwijskiej „zimy”… Następnego dnia po finałowym koncercie z dumą oglądaliśmy nasze zdjęcie w prasie.  

Chile, czyli ile

Jak przystało na Europejski Dzień Śniadania (23 kwietnia), na naszym pierwszym chilijskim śniadaniu nie zabrakło pysznych owoców, grzanek z serem, jajecznicy ani południowoamerykańskiego specjału à’la krówka: dulce de leche. Trzeba przyznać, że różnica między jedzeniem chilijskim a boliwijskim jest zauważalna. Tak jak i różnice kulturowe. Bacznie obserwowaliśmy ulice, dostrzegając nowe typy ludzkich twarzy, inny odcień skóry, wzrost i odmienną urodę mieszkańców stolicy.

Kolejnym festiwalem, w ramach którego koncertowaliśmy na drugiej półkuli, był Festival Internacional de Musica Antigua, organizowany przez Uniwersytet w Santiago de Chile. Opłaciło się jeszcze w ojczyźnie szlifować hiszpańskie słówka – po to, by ucieszyć publiczność przebojem znanej i cenionej w Chile pieśniarki, Violety Parry, La jardinera. Do tej części mieszkańców stolicy najpewniej nie dotarły informacje o Międzynarodowym Dniu Świadomości Zagrożenia Hałasem (24 kwietnia). A przynajmniej mamy nadzieję, że nasze występy się z tym nie kojarzyły… Wierzymy, że sukces nawiązania nici porozumienia z Chilijczykami mogliśmy zawdzięczać również istnieniu Dnia Języka (nareszcie!) Hiszpańskiego.

Pobyt w drugim z krajów, które obraliśmy sobie za cel, nie ograniczył się jednakże do występów scenicznych. Wezwały nas również obowiązki dyplomatyczne – wzięliśmy udział w spotkaniu z przedstawicielkami Ambasady RP, która patronowała naszemu wyjazdowi. Serdecznie dziękujemy zwłaszcza Pani Annie Kowalczyk – Dzięki  Jej działaniom mieliśmy sposobność zwiedzić dom Ignacego Domeyki, polskiego geologa i pierwszego rektora stołecznego uniwersytetu, a prywatnie przyjaciela Adama Mickiewicza, którego wieszcz uczynił pierwowzorem Żegoty z III części Dziadów. Znalazł się zatem i nasz Patron na krańcu świata! A przynajmniej jego autograf – z dumą pokazywany przez prawnuka słynnego Polaka, Pabla Domeykę. Dla niego właśnie, jak również dla jego rodziny (m.in. żony – słynnej chilijskiej sopranistki), współpracowników i przedstawicieli miejscowej Polonii, daliśmy specjalny koncert z repertuarem polskim. Nie zabrakło także czasu na rozmowę i spacer po tchnącym zielenią ogrodzie.

Ostatnie dni naszej podróży spędziliśmy na chilijskim wybrzeżu Pacyfiku (Viña del Mar, Valparaíso) pod czujną opieką nowych przyjaciół – chórzystów z Uniwersytetu Technicznego Federico Santa María. Dookoła nas malowały się urzekające widoki: ocean, przybrzeżne skały, kolorowe domy i murale, a nocą – pięknie oświetlone ulice, które mogliśmy podziwiać wprost z okna hotelowego, chyba że… akurat występowaliśmy przed publicznością (m.in. przed Konsul Honorową RP w Valparaíso) w renomowanej Auli Magna tamtejszego uniwersytetu.

 

Ile znaczy dla nas taka podróż? Dla nas, którzy po kilku, nieraz kilkunastu latach wspólnego śpiewania, znamy się – jak można by przypuszczać – od podszewki… Na pewno nie tylko tyle, co przebywanie ze sobą i współpraca na scenie. Prawdziwą próbą chóralną jest bowiem ta niedyrygowana, życiowa. Ostatni, niekoncertowy już dzień, spędziliśmy na zwiedzaniu winnicy w San Esteban oraz górskiej osady Portillo – z pewnością jeszcze długo nie zapomnimy prowadzących do niej nasz autokar dwudziestu dziewięciu zakrętów. Dzięki nowo poznanej świętej – Teresie z Los Andes, wróciliśmy cali i zdrowi. Żywimy nadzieję, że również mimo Światowego Dnia Malarii.

Chór Kameralny

 

Boliwia-Chile – bilans:

 

Liczba osób wyruszających w podróż: 25 w tym:

  • liczba tenorów: 4
  • liczba swobodnie mówiących po hiszpańsku: 2

Liczba osób, które powróciły z podróży: 25 w tym:

  • liczba tenorów: 4
  • liczba swobodnie mówiących po hiszpańsku: 25

Liczba pokonanych kilometrów: 25 000 samolotem oraz ponad 2200 autokarami

Liczba wymienionych opon: 1

Liczba odwiedzonych krajów: 2

Liczba odwiedzonych miejscowości: 10

Liczba festiwali, w których wzięliśmy udział: 2

Łączna liczba koncertów: 10 + śpiewanie w metrze, na molo, na dachu wieżowca oraz w łazience hotelowej

Będziemy wspominać: wzruszające powitanie nas przez dzieci w Santiago de Chiquitos

Hashtagi: #domeyko, #mural, #balkonwsantiago, #swietateresa, #violetaparra, #winnica, #dach, #andy, #czyjetokoniki, #festiwal, #ksiadznawrot, #ryz, #jezuici, #misja, #owoce, #chipsybananowe, #osiol, #koliberitukan, #zyciebezinternetujestmozliwe, #hamak, #barok, #dzwonnica, #zieloneplucaziemi, #czerwonejziemi, besame mucho śpiewane przez nas na tle winorośli, #samolotoweskarpetki, #pozegnaniemichala

 

 

 

Chór Kameralny UAM pod dyrekcją prof. Krzysztofa Szydzisza w październiku rozpocznie swój 27. sezon artystyczny. Jeśli chciałabyś/chciałbyś dołączyć do zespołu – i to nie tylko z powodu zagranicznych wyjazdów – nie zwlekaj! Zapraszamy na przesłuchanie. Nie tylko studentów.

Strona internetowa chóru: choir.amu.edu.pl

Rekrutacja: dr Joanna Piech-Sławecka, tel.: 604 525 554; e-mail: choir@amu.edu.pl

 

 

Kultura Ogólnouniwersyteckie