PNL 2018. Zwycięstwo poezji radykalnej

Fotografia w nagłówku
Gala Poznańskiej Nagrody Literackiej
Gala Poznańskiej Nagrody Literackiej

 

Jesteśmy w takim momencie dziejowym, gdy potrzebny jest radykalizm – powiedział poeta i muzyk Szczepan Kopyt, laureat tegorocznej edycji Poznańskiej Nagrody Literackiej w kategorii Nagroda-Stypendium im. Stanisława Barańczaka, przyznanej za książkę zabic. W Gali, podczas której ogłoszono jego nazwisko i wręczono nagrody w obu kategoriach Poznańskiej Nagrody Literackiej, po raz pierwszy wzięła udział wdowa po wybitnym poecie i tłumaczu Anna Barańczakowa (CK Zamek, 25.05.).  

            „Do nauczania potrzebne są trzy rzeczy – książki, książki i książki” (Szymon Konarski); „Czytanie książek to najwspanialsza zabawa, jaka przydarzyła się ludzkości” (Wisława Szymborska) – tymi cytatami rektor UAM, prof. Andrzej Lesicki przypomniał, że poza upamiętnieniem Stanisława Barańczaka celem ufundowanej wspólnie przez władze Miasta Poznania i Uniwersytetu nagrody literackiej jest promowanie uczelni, ale także czytelnictwa. Drugi współfundator prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak wyraził przekonanie, że inwestycja w promowanie kultury, w tym literatury i czytelnictwa, jest bardzo dobrą formą promowania miasta i jest równie ważna jak inwestycje w inne dziedziny.

Zobacz: Szczepan Kopyt laureatem PNL!

Zagajając rozmowę z laureatką Nagrody im. Adama Mickiewicza Anną Bikont oraz z nominowanymi do Nagrody-Stypendium Iloną Witkowską i Szczepanem Kopytem (trzeci kandydat – Wiktor Marzec nie mógł przyjechać) filozof, publicysta i eseista Tomasz Stawiszyński zauważył, iż znamienne jest to, że choć spotkanie związane jest z wręczeniem „jednej z najbardziej prestiżowych polskich nagród w konkursie literackim, to w nagrodzonej i nominowanych do nagrody książkach przewija się wątek oporu, sprzeciwu, konfrontacji z systemem Zagłady, władzy, z systemem znaków, jakim jest język, z rzeczywistością”. Autorka książki Sendlerowa. W ukryciu stwierdziła, że samej siebie nie uważa za osobę radykalną, ale faktycznie wybiera radykalnych bohaterów, bo taka jest w jej ocenie Irena Sendlerowa, ale także bohaterka jednej z wcześniejszych książek – Wisława Szymborska. Najwięcej uwagi poświęca jednak kwestii relacji polsko-żydowskich w dobie Holocaustu, bo według niej po okresie, gdy można było mówić więcej i bardziej otwarcie na ten temat, nastąpił odwrót i pojawiają się próby negowania faktów oraz poprawiania historii. Uważa też, że trzeba przywrócić głos, spychanym na trzeci plan, ofiarom. Książkę, nad którą obecnie pracuje, również poświęci Żydom ocalałym z Zagłady. Zdaniem Szczepana Kopyta moment dziejowy, kiedy nastąpił taki rozwój kapitalizmu, produkcji itp., który zagraża całej planecie, faktycznie zmusza nas do radykalnych ocen i działań, choć na razie nie do końca widzi, jak praktycznie miałby się ten radykalizm wyrazić. Próbę ocalenia planety na pewno trzeba będzie jednak zacząć od radykalnej przemiany rzeczywistości, w której żyjemy. Trzeba też brać pod uwagę, że możemy przeoczyć moment, kiedy takie zmiany jeszcze będą możliwe. – Bardzo bym chciała, żeby żaden zły, głupi człowiek nie czuł się bezpiecznie, bo przez tych złych, głupich ludzi niewinne istoty czują się bardzo zagrożone – stwierdziła Ilona Witkowska, która nie ma wątpliwości, że zawsze należy konfrontować się z systemem władzy, bo główną zasadą działania ludzkiej cywilizacji – co jest nie do przyjęcia – jest zasada dominacji.

            Według T. Stawiszyńskiego powrót do radykalizmu politycznego, społecznego, etycznego wiąże się z powrotem do bardzo zaangażowanego, radykalnego języka, co wydaje się staroświeckie. Zgodził się z tym Szczepan Kopyt, jednak w jego ocenie nie jest to zwykłe przywoływanie skostniałego języka wcześniejszych radykalnych ideologii, bo język ciągle się zmienia, tak jak zmienia się nasze doświadczenie. Dla przykładu terminy marksistowskiego języka sprawiedliwości społecznej zostały obśmiane, bo służyły wyłącznie własnej formacji partyjnej, ale problemy społeczne, których dotyczyły, nadal występują.

            Zapytani przez moderatora, jaka jest rola piszących we wspólnocie, świecie i jak nastawienie etyczne czy polityczne wpływa na język, autorzy zgodnie stwierdzili, że obecnie pisarze, poeci powinni przede wszystkim wyraźnie pokazywać palące problemy i zagrożenia współczesnego świata, których ludzie nie chcą dopuścić do swojej świadomości. Stąd, zdaniem I. Witkowskiej, konieczny jest radykalny język i radykalne środki, bo „czas nam się kończy”. Anna Bikont podkreśliła, że dla niej ważnym problemem pozostaje ukazanie Holocaustu z perspektywy ofiar, natomiast w ogóle nie zastanawia się, jak pisze, bo pisze tylko o tym, co ją porusza: – Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi i szperać w dokumentach. Siedzę nad czymś kilka lat i potem nie mam żadnego wyboru, tylko muszę coś napisać. Według Sz. Kopyta, pisanie nie jest wyłącznie zamysłem czy jakąś strategią polityczną, wynikającą z roli autora w społeczeństwie, tylko raczej próbą dotarcia do odbiorcy. Polityka nie narzuca formy estetycznej, w poezji chodzi bowiem o to, by przy całym twórczym nowatorstwie język odwoływał się do wspólnych doświadczeń, pozostając na tyle komunikatywny, by ktoś chciał to czytać. – Między tym, co robię i mówię, a tym, jak mówię, zachodzi absolutna spójność – stwierdziła I. Witkowska. Chociaż uważa, że pierwsze rozdzielenie ludzi związane było z podziałem języków, kocha język, bo tylko w języku czuje wolność od jakiejkolwiek władzy. Nie przeszkadza jej władza struktury języka, bo „można z nią igrać”. W swoich wierszach stara się opowiadać swoiste „obrazki”, które ją zachwycają i/ lub – w jej przekonaniu – „mówią o czymś ważnym dla nas wszystkich”.

Zobacz zdjęcia z gali PNL

Autorzy byli też zgodni co do tego, że w dobie zagrożenia wojną atomową, zalewem kultury obrazkowej, nowych mediów itp., książki drukowane nadal są w stanie zmieniać perspektywę widzenia świata i przemieniać ludzi. – Tylko książki mogą zmieniać świat – oznajmiła A. Bikont. Wprawdzie Sz. Kopyt zauważył, że ukazujące się w nakładzie kilkuset, a w przypadku bardziej znanych autorów – kilku tysięcy egzemplarzy, książki poetyckie nie mają bezpośredniego wpływu na odbiorców, ale oddziałują pośrednio przez ich recepcję, bo „zostają na lata”: – Książki to nie tylko przedmioty, którymi się posługujemy, ale także prawdziwe życie – autorzy żyją, spotykają się z ludźmi, rozmawiają o tych książkach. Odwołując się do przesłania prof. Tadeusza Sławka, ubiegłorocznego laureata Nagrody im. Adama Mickiewicza, I. Witkowska stwierdziła, że obcowanie z tekstem pozwala rozwinąć i wytworzyć wspólną przestrzeń wyobrażeń, a to może zapobiec okrucieństwu, bo okrucieństwo bierze się z braku wyobraźni. – Mam nadzieję, że ludzie będą czytać. Czytanie jest super – podsumowała, wywołując oklaski uczestników Gali. – Przeczytamy, zwyciężymy – w swoim stylu spuentował debatę Przewodniczący Kapituły PNL prof. Piotr Śliwiński, dodając m.in., że nagrody są spłatą ciągle rosnącego długu wdzięczności wobec autorów książek, a jest to „jedyny dług, który czyni zadłużonego i zadłużającego się bogatszym od tego, kto się nie zadłuża i nie jest zadłużony”.

Dziękując za „piękną nagrodę” i piękną laudację (prorektor UAM prof. Bogumiły Kaniewskiej), Anna Bikont wyraziła wdzięczność Kapitule PNL i władzom Uniwersytetu oraz Miasta Poznania. Jak wyznała, nagroda poruszyła ją dlatego, że Poznań za sprawą pochodzącego stąd męża był zawsze obecny w jej życiu, ale także z uwagi na patrona nagrody, bo Adam Mickiewicz jest jednym z niewielu twórców, którzy budzą w niej „nieustający zachwyt”, zaś poezja i przekłady Stanisława Barańczaka, od kiedy pamięta, zawsze były obecne w jej życiu. W pamięci ma także jedyne, lecz wspaniałe spotkanie z nim w jego domu pod Bostonem.

Laureat Nagrody-Stypendium im. Stanisława Barańczaka Szczepan Kopyt poza podziękowaniem Kapitule i czytelnikom, nie wygłosił żadnej „mowy”, bo jak stwierdził, nie spodziewał się tego wyróżnienia. W rozmowie kuluarowej dopowiedział, że starał się nie spodziewać, ponieważ wcześniej był już nominowany do kilku nagród, których ostatecznie nie dostał. W zachowaniu dystansu pomogło mu to, że zna i lubi dwoje pozostałych nominowanych, więc nie traktował ich jak „konkurentów”. Jak zauważył, w jego przypadku pisanie wierszy nie jest jakimś wyborem, decyzją, lecz formą wypowiedzi: – Odkąd próbuję wyrazić to, co czuję i myślę, poezja jest naturalnym środkiem wyrazu. W poezji ceni bardzo  skumulowanie przekazu i pewnego rodzaju lakoniczność oraz to, że czytanie wierszy to „nieustanna „zabawa”, która nie ogranicza tak czasowo jak inne formy literackie. Poza prestiżem nagroda (40 tys. zł) pozwoli mu spokojniej pracować i skupić się na twórczości oraz na nowych formach jej popularyzowania. Jako absolwent filozofii na UAM przyznaje, że to, czym się zajmuje w życiu, ma związek z tym, czym przesiąknął podczas studiów, czyli filozofią marksistowską. – Spróbujcie sięgać po Marksa – zachęca czytelników „Życia Uniwersyteckiego”.

 

                                                                    

Kultura Ogólnouniwersyteckie