Nie tylko Richard Wagner

Fotografia w nagłówku
Fot. polskieradio.pl
Fot. polskieradio.pl

x 31-letni Czech Lukas Vondracek, zwycięzca w 2016 r. słynnego Konkursu Pianistycznego im. Królowej Elżbiety w Brukseli, był (6. IV) bohaterem wieczoru filharmoników. Brawurowym wykonaniem III Koncertu d-moll Sergieja Rachmaninowa - określanym „Mount Everestem” repertuaru pianistów – sprawił, iż słuchacze z owacją dosłownie zerwali się z miejsc. Chwilę później – emocje własne i sali – solista uspokoił przepiękną, refleksyjną Balladą Franza Schuberta.  Po przerwie – także w tonacji d-moll – zabrzmiała monumentalna III Symfonia, zwana Wagnerowską, Antona Brucknera. Ogromnych rozmiarów dzieło XIX-wiecznego niemieckiego twórcy, jak i wcześniej czuła współpraca z solistą, stanowiły dla orkiestry FP spore wyzwanie, z którego kolejny raz muzycy satysfakcjonująco się wywiązali. Dyrygował Marek Pijarowski. Interesujące wprowadzenie słowne Róży Światczyńskiej.

Zobacz: To były rytmy… RYTMY STULECIA w Blue Note…

x Ten sam program i ci sami wykonawcy, wypełnili nazajutrz (7. IV) 467. Koncert Poznański. Nie łatwe w odbiorze utwory, także publiczność tego upowszechnieniowego cyklu, przyjęła entuzjastycznie. Lukas Vondracek - za owacyjne przyjęcie - podziękował również nastrojowym, tym razem Intermezzem Johannesa Brahmsa.

x Po pamiętnym (w styczniu 2016 r.) zaprezentowaniu I aktu „Walkirii” Richarda Wagnera, Jacek Kaspszyk (13. IV) przedstawił koncertową wersję III aktu słynnego ogniwa „Pierścienia Nibelunga”. Do jego  przemyślanej i przekonywującej interpretacji, dyrygent - doskonały znawca „największego dzieła teatru muzycznego XIX wieku” (jak je określił prof. R.D. Golianek, komentator wieczoru) – zgromadził prześwietny zespół wykonawców. W partiach Wotana i Brunhildy wystąpiło dwoje światowej sławy śpiewaków duńskich: John Lundgren (baryton) i Eva Johansson (sopran), a znakomitą Zyglindą była Ewa Vesin - polska sopranistka, także ze sporym dorobkiem artystycznym. W swoistym chórze ośmiu walkirii, popisywały się znane polskie solistki: Magdalena Molendowska, Joanna Zawartko, Monika Świostek, Agnieszka Rehlis, Wioletta Chodowicz, Anna Lubańska, Małgorzata Pańko-Edery i Anna Bernacka. Fascynująco zabrzmiała, powiększona o licznych gości, orkiestra filharmoników poznańskich, a maestrię batuty Jacka Kaspszyka, publiczność – w długiej owacji  – słusznie zaakcentowała.

x W ramach dorocznego Festiwalu „Era jazzu” (14.IV) wystąpiła Sarah Mc Kenzie – wokalistka i pianistka pochodząca z Australii. Popularnej artystce towarzyszyli - spontanicznie zebrani – polscy muzycy. Jej macierzysty zespół utknął  we Frankfurcie - z powodu strajku personelu lotniska.

x Atrakcją nr 1 wieczoru Orkiestry Kameralnej PR „Amadeus” (15.IV), był Carlo Torlontano – włoski wirtuoz gry na rogu alpejskim, ponad 3,5 m długim instrumencie z drewna jodłowego, z którym artysta od wielu lat objeżdża największe estrady świata. Z „Amadeusem” zagrał Sinfonię „Pastoralną” Antona Zimmermanna – słowackiego kompozytora czasów Haydna i Mozarta oraz „The great Horn of Helm” – utwór swego współczesnego rodaka - Giovanni D’Aquila. Koncert otworzyła orkiestra 4-częściowym Motetem „In furore” Antonio Vivaldiego z popisową partią sopranową Barbary Tritt. Absolwentka  Akademii Muzycznych w Poznaniu (flet) i Bydgoszczy (śpiew), imponująco i wielostronnie rozwija swój talent wokalny. Podobnie dyrygentka Anna Duczmal-Mróz, która z każdym programem, odkrywa nowe zasoby sporego potencjału walorów, niezbędnych do zastąpienia kiedyś swojej sławnej mamy. Jakże świeżo pod jej batutą na koniec zabrzmiały: Divertimento Beli Bartoka i wyklaskany potem bis - Taniec węgierski nr 5 Jahannesa Brahmsa.

x  Trzeci kwietniowy (20.IV) koncert Filharmonii pt. „Głosy XXI wieku”, był okazją poznania 25-letniego norweskiego tenora, na którego zaproszenie za 5 – 10 lat – zdaniem Piotra Kamińskiego, narratora koncertu i wybitnego  znawcy opery – może nas nie stać. Bror Magnus Todenes, wyjątkowej muzykalności artysta (wcześniej pianista i gitarzysta) - robi  błyskawiczną, międzynarodową karierę. Jakby jednym tchem zaśpiewał aż…11 (!) arii, głównie operowych przebojów Mozarta, Rossiniego, Donizettiego, Verdiego i Czajkowskiego. Ale sięgnął też do mniej popularnych dzieł - Jeana Ph. Rameau „Kastor i Polluks”, czy Hectora Berlioza „Trojan”, by w bisie pożegnać się arcyprzebojem „La donna e mobile” z Verdiowskiego „Rigoletta”. Towarzyszyli mu filharmonicy, którzy pod wrażliwą batutą Łukasza Borowicza, popisali się także kilkoma oryginalnymi interpretacjami uwertur i instrumentalnych fragmentów oper.

x Dwukrotnie (22.IV) wypełniła się Aula UAM fanami programu „Grupa MoCarta i przyjaciele” z okazji ćwierćwiecza działalności zespołu artystów, znakomicie zabawiających publiczność muzyką nie tylko klasyczną.

Kultura Ogólnouniwersyteckie