Nie tylko Amadeus w Auli UAM

Fotografia w nagłówku
Tańce z róznych stron. Fot. Filharmonia Poznańska
Tańce z róznych stron. Fot. Filharmonia Poznańska

x Łotewski dyrygent Ainars Rubikis, trzecim występem w Poznaniu (2. II), ugruntował opinię artysty najwyższej klasy, stale pomnażającego w świecie swe sukcesy. Od pierwszego taktu Uwertury do opery „Rienzi” Ryszarda Wagnera, skupił uwagę i wywołał wyjątkowe napięcie słuchaczy, a w trwającej ponad godzinę VII Symfonii Antona Brucknera, tzw. „Wagnerowskiej”, doprowadził emocje do zenitu. Filharmonicy – soliści i muzycy wszystkich grup instrumentalnych – perfekcyjnie odczytali zamysły interpretacyjne dyrygenta. Zachwycili także współbrzmieniem z solistką wieczoru, 24-letnią Mariam Batsashvili. Gruzińska pianistka - zwyciężczyni dwóch międzynarodowych konkursów im. Ferenca Liszta w Weimarze i w Utrechcie - stworzyła  porywającą kreację I Koncertu fortepianowego patrona tych turniejów. Wrażenia dopełniła bisem – słynnym Menuetem Ignacego J. Paderewskiego. Wprowadzenie słowne Marleny Gnatowicz-Drobnik.

x Nadzwyczajną też radość swym słuchaczom sprawiła (7.II) Orkiestra Kameralna Polskiego Radia „Amadeus”, zapraszając na wspólny koncert muzyków Jazz at Lincoln Center Orchestra z jej założycielem i szefem, legendarnym trębaczem Wyntonem Marsalisem, który po 24 latach przybył do nas ponownie. Najpierw poznaniacy z nowojorczykami, pod dyr. Anny Duczmal-Mróz, zagrali instrumentalne transkrypcje (w oprac. Agnieszki Duczmal i gości) cyklu fortepianowego „Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego. Po przerwie dominowały przeboje Duke’a Ellingtona i ich wykonawcy: 15-tu fenomenalnych muzyków, prezentujących się po kolei - jako soliści i jako zespół Marsalisa. W liczeniu bisów pogubiłem się…

x  466. Koncert Poznański (10.II) był znów (niestety !) powtórzeniem styczniowego (26.I), piątkowego wieczoru filharmoników, omówionego na tych łamach w poprzednim numerze. Wypełniły go „Tańce z różnych stron”. Z Orkiestrą FP wystąpili soliści: Łukasz Dyczko – saksofon i Magdalena Myrczik – marimba. Dyrygował Marek Pijarowski.

x Skrzypek Mariusz Patyra – dotąd jedyny Polak, zwycięzca Konkursu im. Paganiniego w Genui – wystąpił (12.II) z recitalem, promującym swą nową płytę „Vivaldi The Vour Seansons Simple The Best”.

x Chiński Nowy Rok otworzył (17.II) – w 30-lecie sinologii na UAM - koncert Sinfonietty Polonia, dobrze już u nas znanej orkiestry pod dyr. Xiao Minga z udziałem polskiej skrzypaczki Blanki Bednarz oraz młodych chińskich śpiewaków – studentów poznańskiej Akademii Muzycznej: Wang Shanshan (sopran) i Zuo Chaoran (tenor). Wieczór zorganizowała Fundacja Muzyczna „Apollo” i działający od 10 lat w Poznaniu Instytut Konfucjusza.

x Adam Makowicz – jeden z najwybitniejszych polskich pianistów jazzowych – wystąpił (23.II) z recitalem popularnych standardów i kompozycji, promujących najnowszą płytę artysty „Swinging Ivories”. Koncert odbył się w ramach dorocznej uroczystości redakcji „Głosu Wielkopolskiego” wręczania - już po raz 40. - Medali Młodej Sztuki.

x Lutowy Speaking Concerts (25. II) był walentynkowym upominkiem Fundacji „Fabryka Sztuki” dla wiernego już – głównie młodego – grona wielbicieli tego cennego cyklu upowszechnieniowego. Jego twórca, narrator i dyrygent - Marcin Sompoliński zafascynował tym razem tematem: muzyka i miłość. Swą barwną opowieść wywiódł aż od  starożytnych Greków. Ilustrował licznymi  wstawkami filmowymi i przykładami twórczości m.in. W.A. Mozarta i G. Rossiniego, których operowe arie i duety śpiewali Marzena Michałowska (sopran) i Łukasz Motkowicz (baryton). Legendę H. Wieniawskiego zagrał Marcin Suszycki, koncertmistrz filharmoników i Orkiestry Collegium F, która – obok akompaniamentów solistom - popisała się na koniec piękną interpretacją Uwertury – fantazji „Romeo i Julia” P. Czajkowskiego. Była też prezentacja Tanga A. Piazzolli z parą tancerzy – Anną Czartoryską i Michałem Kaczmarkiem oraz z bandoneonistą Wiesławem Prządką. W finale pierwszej części wystąpił, spontanicznie sformowany, kwartet rewelersów w składzie: Michał Łaszewicz, Paweł Mazur, Mikołaj Rykowski i sam Marcin Sompoliński - z przypomnieniem słynnego przeboju „Jeżeli kochać, to tylko indywidualnie…” I z tą urokliwą melodią, wielu słuchaczy tego wieczoru, opuszczało aulę.

Kultura Ogólnouniwersyteckie